..

niedziela, 1 stycznia 2017

2017

Pierwsza notka w Nowym Roku – wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Dlatego chciałabym ją poświęcić równie wyjątkowej osobie.
Słowem wstępu: zdążyłam zauważyć, że to tworzenia potrzebuję bodźca. Swego rodzaju rozrusznika, który nastroi mnie kreatywnie i pokaże kierunek. Nie umiem rysować czegoś, czego nie kocham, nie czuję. Mimo, że wszystkie moje rysunki zdają się martwe, mam poczucie, że bez konkretnego feelingu po prostu mi nie idzie.



Wiecie jak to jest podczas jazdy na rowerze, gdy zjeżdża się z górki? No więc najpierw jakoś trzeba do tej górki dojechać, żeby z kopyta ruszyć naprzód. I to jest właśnie ta moja siła napędowa, która popycha mnie do kolejnej górki, gdy nie mam siły pedałować, a mój rower zwalnia.




Można powiedzieć, że prawie Go nie znam, bo czymże jest znajomość internetowa, jak nie ledwie oddechem tej prawdziwej? Ale w ciągu ostatniego roku naprodukowałam niezły stosik Jego portretów.


Wiele jest niedokończonych, w trakcie kończenia. Stosowałam wiele różnych technik, niektóre po raz pierwszy [tak, ten długopis z wcześniejszej notki to też przez Niego].


Wiem, że znam Go na tyle, na ile potrzebuję. Wiem, że ma podobny gust, że ma podobne zainteresowania, że umiemy znaleźć nić porozumienia mimo licznych barier.


I to jest to, co daje mi siłę, by iść dalej. By próbować czegoś nowego, by uczyć się zmieniać, a nie ciągle tkwić w tej samej bańce.
By być kreatywnym!


Za to wszystko jestem mu wdzięczna, i choć nie umiem Mu tego powiedzieć, przekazać, czasem mam wrażenie, że on o tym wie...


Mam nadzieję, że wy też macie swój kreatywny rozrusznik, który potrafi was kopnąć w tyłek, gdy próbujecie osiąść na mieliźnie :)

Szczęśliwego pijanego 2017 ;)